Dlaczego zabezpieczenie okien jest tak ważne, kiedy mamy kota w domu?

„Czy kot zawsze spada na cztery łapy?…

Koty nie zawsze spadają na cztery łapy. To, czy im się udaje przeżyć, zależy w pierwszym rzędzie od wysokości, z jakiej spadają oraz „prędkości początkowej” (te czynniki decydują, czy starczy czasu na prawidłową reakcję błędnika i przekazanie impulsu do móżdżku), jak i czystego przypadku.

Kot, który omsknął się tylko z parapetu czy barierki balkonu rozpoczyna spadanie stosunkowo wolno. Przy takim upadku szanse na przeżycie są największe, pod warunkiem że mieszkanie nie mieści się wyżej, niż na czwartym piętrze, oraz kot będzie miał po prostu szczęście, przede wszystkim przy lądowaniu. Powyżej granicy czwartego piętra odsetek kotów, które przeżyły upadek, zmniejsza się radykalnie.

Inaczej wygląda, gdy kot skoczy w przestrzeń – na przykład za ptakiem. Wówczas jego prędkość początkowa jest o wiele większa, i tym samym ryzyko śmierci przy upadku nawet z mniejszej wysokości znacznie rośnie.

Istnieje też poważne ryzyko, że nawet przy „prawidłowym” spadaniu kot zahaczy o cokolwiek wystającego z okien czy balkonów poniżej (np. antenę). Wówczas kontrolowany upadek zmienia się w bezładne koziołkowanie, a szanse przeżycia maleją drastycznie niezależnie od wysokości, z jakiej kot spada.

Istotne jest również podłoże, na którym ląduje. Ziemia, trawa zwiększają szansę, podobnie jak i łagodzące upadek krzewy – chociaż z drugiej strony mogą one spowodować dodatkowe obrażenia zewnętrzne i wewnętrzne. Najgorsze jest podłoże twarde, jak beton czy asfalt.

Podczas spadania z dużej wysokości kot najpierw ustawia się (głównie dzięki manewrom ogona) w pozycji zasadniczej i rozluźnia skierowane ku ziemi nogi. Ląduje zatem na „miękkich” łapach, co ma służyć amortyzacji uderzenia. Jednak przy dużym impecie nie wystarcza to często dla pełnego wygaszenia pędu, co kończy się uderzeniem o ziemię głową. Najczęstsze powstałe wtedy obrażenia, touszkodzenia twarzoczaszki, złamania żuchwy, otarcia albo rany skóry żuchwy, wybite lub złamane zęby. W poważniejszych przypadkach trafia się na uszkodzenia lusterka nosowego oraz krwotok z jamy nosowej, złamania szczęki i kości nosowej. 

Inne możliwe obrażenia, już nie tylko głowy, to częste stosunkowo złamania kości udowych (nawet obustronne) oraz uszkodzenia stawów kolanowych (układu więzadłowego i łąkotki). O ile w pierwszym przypadku leczenie jest stosunkowo „łatwe” i trwa tylko około 4-5 tygodni, przy urazach stawu kolanowego (najbardziej złożonego stawu w organizmie) kuracja jest o wiele trudniejsza i sprowadza się zwykle do leczenia zachowawczego, które nie przynosi stuprocentowego powrotu do zdrowia.

Najcięższymi obrażeniami układu kostnego u kotów, którym udaje się przeżyć sam upadek, są urazy kręgosłupa, przy których rokowania są z reguły niepomyślne, w związku z czym nie podejmuje się leczenia. Oznacza to, że zwierzę trzeba po prostu uśpić.

Możliwe są też obrażenia wewnętrzne (poza kostno-stawowymi). Należy do nich pęknięcie miąższu wątroby – pozornie bezobjawowe, po kilku, kilkunastu godzinach prowadzi zwykle do śmierci spowodowanej przez powolny krwotok. Poza tym dochodzi również niekiedy do uszkodzenia śledziony, pęcherza moczowego oraz nerek.

Dodatkową trudnością przy udzielaniu pomocy kotu, który wypadł z okna czy balkonu wysoko położonego mieszkania jest fakt, iż jeśli zwierzę może się zaraz po upadku jeszcze poruszać, potrafi odejść albo odpełznąć w ukrycie. O ile nie zostanie szybko znalezione i poddane leczeniu, również stosunkowo mniej groźne obrażenia mogą doprowadzić do jego śmierci.

Pierwszym, co mu wówczas zagraża, jest stan wstrząsu pourazowego (gwałtowny spadek ciśnienia tętniczego upośledzający krążenie ośrodkowe i obwodowe, zaleganie krwi, obniżenie ciepłoty ciała itd.). Może on prowadzić do utraty przytomności, a nieleczony do szybkiej śmierci.

Przy urazach kości, szczególnie tych bardziej złożonych i otwartych, każda godzina upływająca od wypadku do interwencji lekarskiej zmniejsza szansę na wyzdrowienie oraz przeżycie w związku z rozwijającą się martwicą kości i ryzykiem wstrząsu septycznego (zakażenia krwi). Przy wszystkich zaś zranieniach należy brać pod uwagę utratę krwi, a po pewnym czasie również infekcje lokalne.

Oczywiście należy wspomnieć także o tym, że uciekający w stanie szoku i nie zachowujący wtedy żadnych środków ostrożności kot narażony jest na szereg innych wypadków. Latem zaś dodatkowo otwarte rany atakowane są przez muchy, które składają jaja w uszkodzonych tkankach (jest to zjawisko bardzo powszechne). Wyklute później larwy praktycznie zjadają zwierzę żywcem. Zazwyczaj nie ma wtedy innego wyboru, jak eutanazja.”

Lek. wet. Piotr Dąbrowski
www.wet.pl

Źródło: miau.pl